Pater Josef Kentenich Portraits

Wstęp

Żeby zrozumieć Ojca Założyciela, Jego myśl, posłannictwo – trzeba popatrzeć na jego życie jakby pod mikroskopem wiary. Nasz Założyciel to przede wszystkim człowiek wiary wielkiej, głębokiej, mocnej, praktycznej, maryjnej… On żył tylko dla Boga i poświęcał się, by pomóc innym żyć blisko Boga, w Jego łasce. Na drodze swojego osobistego powołania i posłannictwa odkrywał obecność Maryi i doświadczał Jej roli w swoim życiu; dziś chcemy się przyjrzeć temu maryjnemu aspektowi Jego duchowości.

Obecnie pochylimy się nad tym, jak nasz Ojciec widział Maryję w życiu Kościoła, społeczeństwa i konkretnego człowieka oraz w naszej misji jako Szensztatu. Posłużą nam do tego teksty Ojca Założyciela z okresu pierwszego i drugiego kamienia milowego historii Szensztatu, które niczym promienie rzucą światło na nasz temat.

 

Część I.

 

Kiedy Ojciec obejmował funkcję ojca duchownego w niższym seminarium Księży Pallotynów, wygłosił wykład, w którym scharakteryzował swoją dotychczasową relację z uczniami (dystans), aktualne problemy wśród nich (domaganie się wolności i większych praw przez uczniów, nieodpowiedzialne podejście do obowiązków i regulaminu, niechęć do poświęcenia się Matce Bożej) i wskazał kolejne kroki, zadania na przyszłość (konieczność wypracowania mocnego charakteru dla zrealizowania powołania, a także zdobywania i promieniowania wewnętrznym bogactwem osobowości, potrzebę mocnych zasad, osobistej decyzji i wyboru Maryi na Matkę i Opiekunkę). Program brzmiał:
Pod opieką MARYI chcemy wychowywać siebie na mocne, wolne, kapłańskie osobowości.1

I chociaż w swoich konferencjach i indywidualnym prowadzeniu na tym pierwszym etapie historii Szensztatu Ojciec kładł nacisk na pracę nad sobą, przemianę siebie, kształtowanie osobowości – to właśnie w tym okresie wygłosił swoim wychowankom kilka konferencji maryjnych, które odsłaniają nam nie tylko jego troskę o związanie uczniów z tą Najlepszą z Matek i potężną Opiekunką, ale też Jej zadanie jako Wychowawczyni nowego człowieka, apostoła, kapłana – duszpasterza… „Praca jest trudna, dlatego może być tutaj rzeczą stosowną, abyśmy się na nowo skupili wokół naszej wielkiej Przewodniczki – wokół Maryi. 2

  1. MARYJA W HISTORII KOŚCIOŁA. Już w jednej z pierwszych konferencji Ojciec wskazał na rolę Maryi w historii Kościoła. Ona była u początku rodzącego się Kościoła, Ona przezwyciężała herezje niszczące Kościół od wewnątrz oraz była potężną Obroną i Ucieczką przed wrogami atakującymi Kościół z zewnątrz.

Ojciec wskazuje na obecność Maryi już u początku Kościoła, w Wieczerniku. Wokół Niej gromadzą się Apostołowie w oczekiwaniu na przyjście Ducha Świętego, który ich umocni do spełnienia misji zleconej im przez Jezusa. Ona również otrzymuje Ducha Świętego i łaskę apostolską. „Stąd Kościół winien się uczyć, że ta łaska również w przyszłości będzie odnawiana za każdym razem tylko w obecności Maryi przez uczestnictwo w Jej duchu.” Dlatego przysługuje Jej tytuł Królowej Apostołów. Święty Wincenty Pallotti nazwał Ją Wielką Misjonarką.

Jak Maryja wypełniała swoje zadanie jako Królowa Apostołów, Wielka Misjonarka? Historia Jej działalności jest właściwie historią Kościoła. W swoim krótkim wystąpieniu Ojciec ogranicza się do wskazania dwóch dziedzin:

    • Wskazuje więc najpierw, że podstawowym polem pracy apostoła jest dziedzina wiary. Dotyczy to w szczególnej mierze, Królowej Apostołów. Historia Kościoła jest świadectwem, co uczyniła Maryja dla przezwyciężania niewiary czy błędów w wierze, herezji. Dlatego Kościół nie waha się wołać do Niej: „Raduj się, Dziewico Maryjo, jedynie dzięki Tobie upadły wszystkie herezje na całym świecie.”

Ojciec wskazuje na herezje pierwszych wieków: doketyzm, gnostycyzm, marcjonizm, manicheizm– i podkreśla, że zostały przezwyciężone, gdy Kościół broniąc wiary wskazywał na Maryję – Bożą Rodzicielkę (Theotokos). Maryja jest Matką Jezusa. W Jej Bożym macierzyństwie jest odpowiedź na błędy. W średniowieczu albigensi podważali człowieczeństwo Chrystusa – św. Dominik odpowiedź oparł na wyznaniu wiary w Boże Macierzyństwo Maryi wyrażone w modlitwie różańcowej. Po osłabieniu Kościoła w XI wieku przez wielką schizmę, a następnie w XVI wieku przez odłączenie Anglii od Kościoła katolickiego i reformację a później jansenizm, Maryja staje się ucieczką i ratunkiem Kościoła. Sztuka religijna sławi Maryję przez różne formy wyrazu, by przybliżyć Jej osobę wiernym. Ignacy Loyola, po swoim nawróceniu przed obrazem Maryi poświęca się na Jej służbę, a dla obrony Kościoła przed reformacją zakłada zakon jezuitów. Św. Grignion de Montfort przekonany o potędze dobroci i miłosierdzia Maryi gorliwie szerzy doskonałe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny oraz niestrudzenie nawołuje do poświęcenia się Jej całkowicie. Pius VII Maryi przypisał możliwość swojego powrotu do Rzymu i na Jej cześć ustanowił święto Maryi Wspomożenia wiernych (24 maja). Pius IX ogłosił dogmat o Niepokalanym poczęciu NMP, potwierdzony objawieniami Maryi w Lourdes. Przez ogłoszenie przywileju uwypuklona zostaje prawda o grzechu pierworodnym. W nowym świetle jaśnieje Bóstwo Chrystusa jako podstawa wyjątku w odniesieniu do Niepokalanego Poczęcia Maryi. Także w innych miejscach Maryja przychodzi, by przynieść ratunek. Cześć Maryi rozszerza się. Za Jej pośrednictwem mają miejsce nawrócenia do Boga. I chociaż modernizm [dziś już także postmodernizm] – zbieranina wszelkich herezji – z nową siłą wstrząsa fundamentami wiary, chociaż niektórzy katoliccy uczeni świadomie czy nie zadają Kościołowi kolejne ciosy – wierzymy, że także w przyszłości nic nie zniszczy Jej Królestwa.

    • Walka z zewnętrznymi wrogami Kościoła. «Kimże jest ta, która świeci z wysoka jak zorza, piękna jak księżyc, jaśniejąca jak słońce, groźna jak zbrojne zastępy?» (Pnp 6, 10). Słowami Pieśni nad Pieśniami Ojciec Założyciel ukazuje obraz Maryi w tej walce i zaprasza do choćby tylko pobieżnego spojrzenia na poszczególne stulecia:

Zaledwie Kościół narodził się, a już rozpoczęły się prześladowania – ze strony Żydów, a następnie ze strony pogan. Prześladowania towarzyszyły także szerzeniu nauki Jezusa i nawracaniu pogan w Europie i poza nią. Opieka i przykład Królowej męczenników pomagała prześladowanym wytrwać w wierności do końca. Liczne kościoły budowane w średniowieczu były dedykowane Najświętszej Maryi Pannie, co wymownie świadczy o wielkim kulcie jakim była otaczana, o doznawanych za Jej pośrednictwem łaskach, pomocy i obronie.

Punktem szczytowym działalności Maryi przeciw niewierze jest Jej rola w walce z Islamem. Przez 1000 lat mierzył się półksiężyc z krzyżem. Największe zwycięskie bitwy, które przyczyniły się do wypędzenia muzułmanów z okupowanych przez nich terenów toczyły się pod sztandarem Maryi. Ojciec wymienia bitwy w Hiszpanii: pod Covadonga (ok. 722r.) gdzie zwycięstwo upamiętnia do dziś sanktuarium w grocie Matki Bożej, bitwę pod sztandarem Maryi w Navas de Tolosa (1212r.) oraz pod Sewillą (1250 r.), gdzie obraz Maryi był niesiony na czele wojsk, a także wyprawy Krzyżowe dla odzyskania Ziemi Świętej.

Także w kolejnych wiekach szukano ratunku u Maryi. Po upadku Cesarstwa wschodniego (XV w.) Europa została zagrożona od strony południowo wschodniej, od Turcji. W tym czasie Papież Kalikst III wprowadził bicie dzwonów w południe i modlitwę Anioł Pański dla uproszenia pomocy Maryi. Dla uproszenia zwycięstwa w bitwie morskiej pod Lepanto (1571) Papież Pius V wzywa wszystkich chrześcijan do modlitwy różańcowej. Dla upamiętnienia tak widzialnej pomocy Maryi zostało ustanowione święto Matki Bożej Różańcowej. Ponadto wprowadzono święto Matki Boskiej Zwycięskiej i dodano do Litanii Loretańskiej wezwanie Wspomożenie Wiernych. I bitwa pod Wiedniem, kiedy to w roku 1683 ćwierć miliona muzułmanów oblega to miasto i zagraża chrześcijaństwu w Europie. Król Jan III Sobieski uprasza pomoc Maryi, nawiedzając po drodze Jej sanktuaria. Święto Imienia Maryi uwieczniło w Kościele pamiątkę tego zwycięstwa.

Ojciec Założyciel podsumowuje to rozważanie: „Czy to nie usprawiedliwia miłości Kościoła do Królowej Apostołów? Historia stanowi wspaniałą apologię czci Maryi. Z ogromną przejrzystością ukazuje nam ona, jak Kościół niestrudzenie czcił Maryję w walkach z herezją i niewiarą. Równocześnie dostarcza nam ona dowodów, że każdy hołd przynosił Kościołowi nowe łaski, nowe zwycięstwa. Historia świadczy niezbicie, że kult Maryi rozwijał się w oparciu o dowody Jej potęgi i miłości do ludzi. Dzisiaj półksiężyc na nowo pokazuje swoją siłę. Ponadto niewiara święci triumfy. Wśród strasznych bluźnierstw, wydaje się zaciekłą walkę historycznej egzystencji Chrystusa, zaprzecza się istnieniu Boga, zaprzecza się naturze człowieka. Ale nie obawiajmy się.Zwycięstwa pod sztandarem Najświętszej Dziewicy w walkach, które znaczą historię chrześcijaństwa dają nadzieję i wskazują skąd przychodzi pomoc..”

Ojciec wzywa uczniów, by według swoich możliwości zaangażowali się w działalność apostolską: „Szczęśliwy kto w bezpośredniej walce pod sztandarem Maryi może swoją siłą służyć świętej sprawie. Szczęśliwy, także ten, kto w apostolskiej gorliwości przekazuje Maryi zasługi pracy swoich rąk, swego studium, swojej ofiary i cierpień – aby nasza Patronka osłaniała tych, którzy w pierwszych szeregach zmagają się o Królestwo Boże i pobłogosławiła ich pracy… Stańmy do walki! W miarę naszych możliwości przyczyńmy się do tego, aby świat przez Maryję został doprowadzony do Chrystusa...”

  1. Maryja w Kongregacji. W wykładzie z okazji założenia Kongregacji Mariańskiej (19.04.1914) Ojciec Założyciel wskazuje, na Maryję, która jako Matka prowadzi do Jezusa.

„W Kongregacji znajdujemy Jezusa i Maryję. Podobnie jak w świątyni Kongregacji (chodzi o kaplicę w domu studiów), tak również w sanktuarium naszego serca Maryja winna nie tylko zajmować honorowe miejsce, nie, Ona musi tam panować z nieograniczoną władzą.” Do istoty Kongregacji należy przecież szczególna, wybitna cześć Maryi. Jak ta świeca przyniesiona w ofierze, jako symbol naszego poświęcenia się Maryi, spala się we własnym żarze, tak winno spalać się całe nasze przyszłe życie w każdym czasie, na każdym miejscu i stanowisku w służbie naszej wielkiej Pani i Opiekunki. Do Niej należy nasze ciało i nasza dusza, nasze życie i śmierć, nasza praca, nauka i modlitwa, nasze cierpienia i walki.

Ojciec Założyciel wskazuje, że chociaż obraz Matki Bożej znajduje się w głównym ołtarzu ich kaplicy, „nie stanowi jej centrum. Jest nim jedynie i wyłącznie tabernakulum i Ten, który w nim mieszka: Jezus Chrystus. On jest punktem wyjścia i celem całej naszej religii. Dlatego ostatecznym celem Kongregacji nie jest Maryja, lecz Chrystus. Dlatego bez zastrzeżeń poświęcamy się Najświętszej Dziewicy, aby Ona prowadziła nas do Swego Boskiego Syna… Per Mariam ad Jesum! Przez Maryję do Jezusa!”

Ojciec był przekonany, że tak „jak Maryja dała nam Zbawiciela, tak też prowadzi nas do Niego i nie istnieje dla Niej większa troska, jak zachowanie nas w najściślejszej łączności z Nim. …czy moglibyśmy wybrać sobie lepszą Przewodniczkę… niż Matka i wypróbowana Wychowawczyni Zbawiciela!? Maryja prowadzi nas, Ona nie niesie nas na rękach. Nie chce wychowywać do bierności, bo droga, którą wskazuje nam pewną ręką, jest zbyt stroma i kamienista. Nie, Jej działalność polega na tym, że... dopiero tam, gdzie nasze siły przy najlepszej woli rzeczywiście nie wystarczają, tam Ona pomaga nam do przezwyciężenia trudności… Ona prowadzi nas do zwycięstwa nad szatanem, światem i ciałem. Ona uczyni z nas gorliwych… apostołów. A kiedyś, gdy będziemy dojrzali dla nieba, gdy nasze ręce w chwili śmierci będą stygły, dobrą macierzyńską dłonią przeprowadzi nas przez okropności śmierci do wiecznej radości nieba, w błogosławione ramiona Jej Boskiego Syna. Przez Maryję do Jezusa!”

  1. Konferencje majowe. Po założeniu Kongregacji w kwietniu 1914 roku, wszystkie konferencje w miesiącu maju Ojciec Założyciel poświęcił relacji do Maryi. Znamienne jest to, że ukazał je w odniesieniu do dwóch głównych namiętności (wyrażających się w pragnieniu oddania oraz w pragnieniu znaczenia), które tkwią tak głęboko w naturze ludzkiej, że bardzo mocno wpływają na nasze decyzje i postawy.

    • W pierwszej konferencji mówił o dziecięcej relacji do Maryi: „Oto Matka moja, ja jestem Jej dzieckiem! Maryja jest naszą Matką, naszą prawdziwą, rzeczywistą, duchową, nadprzyrodzoną Matką – a nie tylko Opiekunką czy przybraną Matką. Jako Współodkupicielka czynnie współdziałała, żeby nam zapewnić życie nadprzyrodzone, życie łaski. Maryja jest naszą Matką. Stała się Nią wtedy, gdy Duch Święty zstąpił na Nią, w tej samej chwili, w której stała się Matką Bożą. Uroczyste potwierdzenie tego otrzymała z krzyża: Oto syn Twój (por. J 19, 26). Odtąd miłuje nas prawdziwą, gorącą miłością macierzyńską.

To wszystko jest nam bardzo dobrze znane. Często jednak budzą się w nas wątpliwości: czy Ona i nam pomoże i czy ma moc nam pomóc, gdy w swojej wewnętrznej bezsilności zwracamy się do Niej? Nasz Ojciec odpowiada: Przecież jest naszą prawdziwą Matką. A do tego jest przecież Szafarką dóbr Bożych, Wszechmocą błagającą. Zdaniem niektórych teologów jesteśmy tak bardzo zależni od Jej pomocy, że bez Niej w ogóle nie możemy otrzymać żadnej łaski. A co osiągniemy bez łaski? Możemy być tylko pewni swego wiecznego potępienia, wiecznej zguby.

Maryja jest więc naszą Matką, ale gdzie jest nasza synowska, dziecięca miłość? – Pokaż tylko Maryi, że naprawdę jesteś Jej dzieckiem, a Ona w tej samej mierze pokaże ci, że jest twoją Matką.

  • W drugiej konferencji Ojciec wskazywał na rycerską postawę, w praktyce przejawiającą się w apostolskim nastawieniu w relacji do Maryi. Rycerskość i służenie Maryi – to pojęcia i postawy prawie jednoznaczne. Nastawienie rycerskie – to dzisiaj przede wszystkim nastawienie apostolskie, to duch apostolsko – rycerski. Oto ideał naszego życia: zdecydowane dążenie do osobistej świętości przez ustawiczną troskę o zbawienie bliźnich, głoszenie nauki Jezusa i kształtowania według zasad Ewangelii zarówno sfery życia prywatnego jak i życia publicznego. Pod opieką Maryi wszelkie sprawy, szczególnie zaś trudy poniesione dla duchowego postępu oraz dla [ratowania] grzeszników zostaną uwieńczone pomyślnym skutkiem. Tak było kiedyś i tak jest również szczególnie w naszych czasach. Dlatego dziś tak bardzo potrzeba maryjnych apostołów.

Dowodem tego są święci, którzy Maryi przypisują swoją duchową wielkość, są miliony ludzi, którzy Jej pośrednictwu zawdzięczają pomoc w przezwyciężaniu pokus, uwolnienie od głęboko zakorzenionych, prawie niepokonalnych nałogów, jak również wiele innych łask...

  • Kolejna konferencja była poświęcona tematowi: Maryja, a Duch Święty. Ojciec zachęca uczniów do podjęcia wysiłków, żeby ich wnętrze stało się świątynią Maryi. „Inaczej mówiąc, w wiernym naśladowaniu Maryi chcemy harmonijnie rozwijać wszystkie nasze zdolności, odpowiednio do potrzeb naszego przyszłego posłannictwa. Ale kto da nam moc do przeprowadzenia i ukończenia tego trudnego dzieła? Nie kto inny, tylko Duch Święty za pośrednictwem Maryi. Jej modlitwa, jak niegdyś, tak i dziś będzie skuteczna. Ona tak wiele może u Dawcy łask…! Ten wpływ jest jedyny w swoim rodzaju. Świadczy o tym Pismo św. i Tradycja, nazywając Maryję Oblubienicą Ducha Świętego. A zatem Maryję łączy z Duchem Świętym oblubieńcza, doskonała miłość, wzajemne radosne uwzględnianie życzeń i próśb. Duch Święty z upodobaniem udziela łask przez swoją Oblubienicę, owszem z miłością uprzedza wszelkie Jej życzenia. Zaledwie zstąpił na Nią, a już pociągnął Ją i prowadził przez góry, żeby przez Nią udzielić swych darów domowi Zachariasza. Elżbieta została napełniona Duchem Świętym, a Jan, poprzednik Pana, otrzymał łaskę usprawiedliwienia.”

„Cześć i chwała Maryi nie tylko jest miła Duchowi Świętemu, ale On sam jest jej właściwym źródłem – i nie można godnie wielbić Maryi bez Jego światła i mocy. Zatem im większa jest nasza miłość ku Maryi, tym obficiej i bardziej nieprzerwanie otrzymujemy dary Ducha Świętego. I odwrotnie. Im bardziej ktoś jest napełniony Duchem Świętym, tym bardziej płomienna jest jego miłość do Maryi.”

  1. I AKT ZAŁOŻYCIELSKI (18.10.1914 r.) – to kolejny tekst Ojca Założyciela, z którego możemy odczytać jak ukazywał Maryję, jaką drogą do Niej prowadził. Jest to zaproszenie do przymierza miłości, osobistej relacji miłości z Maryją, jako pomoc w realizacji wytyczonego programu: Przyspieszenie rozwoju naszego samouświęcenia, a co za tym idzie przekształcenie kapliczki w kaplicę pielgrzymkową.

Ojciec przekazuje życzenie Maryi: Ona chce, abyśmy włożyli zbroję – pancerz świętości, ujęli miecz, by oswobodzić współczesny świat z przemocy wrogów. Czas I wojny światowej to kolejne zagrożenia zewnętrzne i wewnętrzne…

Ojciec przedstawia program świętości w życiu codziennym. Ontologicznie jesteśmy świętymi od chwili przyjęcia sakramentu Chrztu św. Zostaliśmy uświęceni łaską Boga, usprawiedliwieni. Ale potrzeba moralnej doskonałości, a to wymaga współpracy z łaską, osobistego wysiłku, pracy nad sobą, nad własnym charakterem, zdobywaniem cnót, by „przyoblec się w człowieka nowego, stworzonego na podobieństwo Boga w sprawiedliwości i prawdziwej świętości” (por. Ef 4, 22-24;Kol 3, 9-10).

Ojciec przedstawia nam Maryję jako Partnerkę przymierza. Maryja chce wejść w osobistą relację z każdym z nas, zaprasza do współpracy, obiecuje spełnić swoje zobowiązania, o ile my dotrzymamy naszych. Stawia konkretne wymagania:

„Nie martwcie się o spełnienie waszego życzenia. Ego diligentes me diligo. Kocham tych, którzy mnie kochają. Udowodnijcie mi przede wszystkim, że mnie rzeczywiście kochacie, że poważnie traktujecie swoje postanowienia… I nie wierzcie, że w dzisiejszych, poważnych i wielkich czasach jest to coś nadzwyczajnego, jeśli w odpowiedzi na stawiane wam wymagania dążycie wyżej niż poprzednie pokolenia, a nawet do tego, co najwyższe. Według planu Boskiej Opatrzności wojna światowa ze swoimi potężnymi impulsami powinna być dla was nadzwyczajnym środkiem pomagającym wam w dziele samouświęcenia. Tego samouświęcenia żądam od was. Jest to pancerz, który wkładacie, miecz, którym powinniście walczyć o realizację swoich zamiarów. Przynoście mi pilnie wasze wkłady do kapitału łask: zdobywajcie przez wierne i jak najwierniejsze wypełnianie swoich obowiązków i przez gorliwe życie modlitwy wiele zasług i oddawajcie je do mojej dyspozycji. Wtedy chętnie będę przebywać wśród was i rozdzielać obficie dary i łaski; wtedy będę przyciągała stąd do siebie młodzieńcze serca i wychowywała je na użyteczne narzędzia w swoim ręku"3.

Chodzi więc o apostołów maryjnych na dzisiejsze czasy: Mając miejsce w sercu Maryi – nie zadowalamy się tym, że sami jesteśmy bezpieczni. Poświęcając się na jej służbę stawiamy sobie wielkie cele ratowania świata i Kościoła – przez naszą uświęcaną codzienność: heroicznie wiernie spełniane obowiązki, modlitwę, ofiary… Przymierze miłości z Maryją staje się drogą współpracy z łaską dla świętości w życiu codziennym – świętości, którą Ojciec zawsze rozumiał jako maryjną drogę kształtowania codzienności w odniesieniu do Boga, do otaczającej rzeczywistości, cierpienia i pracy oraz do siebie i bliźnich.

s. M. Karola Łysik ISSM

 


 

1 Por. Akt Przedzałożycielski, w: Szensztat. Akty Założycielskie, Świder 1996.

2 Tekst części I. tego opracowania w oparciu o: F. Kastner, Pod opieką Maryi, cz. I i II., mps.

3 I Akt Założycielski, w: Szensztat. Akty Założycielskie, Świder 1996.